ZAPRASZAMY DO REJESTRACJI C:
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zdrada-lekki FrUk

Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Zdrada-lekki FrUk   Pią Lip 12, 2013 8:11 am

-Ale mówię ci, panie Szczurze, że mi się uda.- mówił Francuski więzień patrząc na podjadającego resztki jego jedzenia gryzonia. Spojrzenie jego lazurowych oczu powędrowało na sufit.- Uda mi się, tylko jeszcze jeden mały szczególik…- nagły dźwięk przekręcanego klucza sprawił, że szczur z piskiem uciekł. Do pomieszczenia wszedł drobny chłopak niosący w rękach tacę z jedzeniem.- Witaj Artie - odparł rycerz posyłając Anglikowi swój najurokliwszy uśmiech.
Chłopak zadrżał lekko i przyklęknął przed więźniem kładąc bez słowa na jego udach tacę. To był dla Francisa zły znak.
-Wiesz Artie, pewnie wezmą mnie dzisiaj na tortury. Oczywiście nic nie powiem gdyż nie wolno zdradzać towarzyszy, ale coś czuję, że bardzo na odwadze ucierpi moje lico…- chłopak opuścił głowę. Rycerz zrozumiał, że jeśli nie nawiąże słownego kontaktu jego plan pójdzie na marne, a twarz naprawdę ucierpi. Wewnątrz drżał na myśl o tym.- Pewnie twój ojciec wydłubie mi jedno oko albo rozorze policzek... ewentualnie zacznie wyrywać paznokcie…
-Tata tego nie zrobi!- zapiszczał przyszły kat, a w myślach Francis już zacierał ręce.
-Będzie robił to co każe mu pan zamku. Chyba, że pomożesz mi uciec. - A w błękitnym oku pojawił się dziwny błysk. Na twarzy Arthura utworzył się grymas niezdecydowania. Francuz przez chwilę wystraszył się, że odmówi i nic już mu nie pomoże.- Ale jeśli nie chcesz… cóż pogodzę się ze swoim losem.- westchnął ciężko opuszczając głowę i udając wielki smutek. Jednak jakby ostatnim zrywem podniósł głowę i spojrzał prosto w zielone oczy.- Ale muszę przyznać, że wpadłeś mi w oko Arti. Niby takie chucherko, a bez problemu potrafisz unieść katowski topór. Może ojciec pozwoli ci na mnie wykonać pierwszy cios?- usta Anglika zadrżały by sekundę później zmienić się w wąską linię.
-Czekaj na moje przybycie.- Po tych słowach Arthur odwrócił się napięcie i opuścił celę. Francuz odczekał chwilę aż ciche kroki za drzwiami ucichną.
-Mówiłem panie Szczurze, że mi się uda?- spytał dumnie podając swojemu więziennemu towarzyszowi jedną z czarnych kawałków ciastowej masy.- Żadna mi się nie oprze. Żadna.
Gdy zamek zasnął i tylko wartownicy strzegący murów czujnie wypatrywali wroga, dwie czarne postacie przemknęły w głąb jednej z wież.
-Nie wiem jak ci dziękować.- powiedział Francuz wysyłając synowi kata ciepły uśmiech. Chłopak skulił się czujnie wyglądając przez okno po czym wskazał na linę zwisającą w głąb czarnej ziemi.
-Możesz odejść.- powiedział odsuwając się od okna.
-Owszem, ale najpierw muszę coś zrobić…- podszedł do okna i wydał z siebie dźwięk imitujący hukanie sowy. Po dwudziestu minutach na parapecie okna pojawiła się ręka, a za nią resztą ciemnowłosego rycerza. Był uzbrojony i w mocnej, skórzanej tunice. Zszokowany Anglik pisnął cicho, gdy Francis złapał go za rękę i podciągnął do siebie. W bardzo krótkim czasie pomieszczenie wypełniło się rosłymi, uzbrojonymi wojownikami.- Dobra panowie. Plan jest taki. Wybijacie wszystkich wartowników…
-Ale mój ojciec pełni dzisiaj straż…- pisnął Arthur patrząc otwartymi szeroko ze strachu oczyma. Francuz mocniej ścisnął jego dłoń wywołując u niego bolesny jęk.
- Wybijacie WSZYSTKICH strażników.- powtórzył z naciskiem na środkowy wyraz.- I otwieracie bramę. Reszta kompani, czekająca na dole pozbędzie się pozostałych. – rycerze z cichym pomrukiem zgody zaczęli jeden po drugim opuszczać komnatę. W końcu zostali w niej tylko Francis i Arthur wciąż przez niego trzymany. Dla pewności Francuz zakneblował chłopaka swoją dłonią w rękawicy.- Jesteś naiwny jak dziewka.- zaśmiał się. Jednak zbyt skupiony na utrzymywaniu szamoczącego się w ciszy nie zauważył drobnych dłoni które wyciągnęły ukryty przy pasku sztylet.
Złośliwy uśmiech na wargach Francuza został zastąpiony bolesnym zdziwieniem. Jego spojrzenie powędrowało na szkarłatną plamę szybko rosnącą na brązowej tunice. Chwyt osłabł, a on sam osunął się na ziemie i ostatkiem sił podniósł głowę na Arthura.
-A ty natomiast jesteś nieuważny. I jak widzisz przypłaciłeś to życiem.- warknął wściekle Anglik wyszarpując ostrze z ciała rycerza. Młody kat wszedł na parapet. Nagle donośny głos pana rozległ się w całym zamku.
-Zdradzono mnie! Zdradzono!
-Wszystkich nas zdradzono.- burknął w odpowiedzi, choć dobrze wiedział, że usłyszeć go może tylko trup. Zrobił jeden krok do przodu.
W chaosie walk nikt nie usłyszał głośnego krzyku i trzasku łamanych kości o ziemię.
Powrót do góry Go down
 
Zdrada-lekki FrUk
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Moda na Mafię :: 
 :: 
Wasze prace
-
Skocz do: