ZAPRASZAMY DO REJESTRACJI C:
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 I love my country. BUT SO FUCKING HOT.

Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: I love my country. BUT SO FUCKING HOT.   Pią Mar 14, 2014 9:53 pm

Nazwa Państwa: Australia (Związek Australijski, Commonwealth of Australia)

Imię i nazwisko: Oz Kirkland

Data założenia państwa: 1 stycznia 1901

Charakter: Woof, woof. Czy Oza naprawdę można porównać również do zwierzęcia? Cóż, może i tak, ponieważ patrząc na to w tym czasie, byłoby to jasne rozwiązanie. Dziki i nieokiełznany, a posłuszny jak baranek dla swojego właściciela - jedno zdanie, którym można by opisać jego całą osobowość. Ale zanim dojdziemy do drugiej części, trzeba się trochę napracować. Albo - szczerze powiedziawszy - nie robić nic, w zależności od twojego charakteru; Dziecinne stworzenie, u którego debilizm czasem bierze górę. Kto by się tego spodziewał po nim samym? Z pewnością on. W obecności niektórych skoczenie z trzeciego piętra do basenu wypełnionego wodą nie będzie czymś niepoważnym czy też głupim, a zwykłą zabawą.
Kim jest? Człowiekiem absurdu i niemoralności. Nie słucha się innych oraz kieruje się zasadą ich łamania, mając w poważaniu to, że nie ma to najmniejszego sensu. Zdrowy przykład osoby, która najpierw mówi, a dopiero potem myśli. Słowa wypadają z jego ust jak szalone, choć zdarzają się momenty, kiedy stoi niewzruszony i, och cudzie, z zamkniętą buzią. Zazwyczaj jest to wtedy, gdy ktoś naprawdę da mu do zrozumienia, że nie ma ochoty wysłuchiwać jego nawijania, zmęczy się bądź wie, że nie ma ważyć się odezwać choćby na sekundę. Prawie jak wierny pies. ...Chwila, pies? Mowa o zwierzętach? Bo jeśli tak, to mamy tutaj specjalistę! A przynajmniej od tych, które chcą cię zabić. Oz praktycznie dorastał wśród zwierząt, i to może właśnie dlatego żaden płaz, gad czy ssak nie jest mu straszny! Tym bardziej, że chłopak do osób tchórzliwych nie należy. Bardziej do tych, które są odważne aż zanadto, niebiorące pod uwagę tego, czy przeżyje kąpiel z krokodylem czy też nie. Uwielbia zwierzęta, niektórzy mogą nawet twierdzić, że bardziej woli ich towarzystwo niż ludzi, dlatego nie zdziwcie się, kiedy zbyt agresywnie zareaguje na widok małych dzieciaków rzucających kamieniami w zwykłą jaszczurkę.
Często naiwny, ale stoi jak wryty, kiedy ktoś wszystko mu wygarnie. Nawet nie miał zielonego pojęcia, że jego zachowanie tak bardzo denerwuje niektórych. Myśli, że to normalne i że warto korzystać z tego, że się żyje. "Bo co to za życie, jeśli cały czas miałbym siedzieć ponury i bez życia, skoro tak naprawdę je mam?" Później jednak stara już się nie wygłupiać przy danej osobie i zachowywać poprawnie, ponieważ - wbrew pozorom - nawet on wie, jak to robić.
Uwielbia swoją kulturę i zwyczaje i zabiłby (wzrokiem) osobę, która próbowałaby cokolwiek w niej zmienić. Ale to nie znaczy, że nie jest na nic otwarty! Wręcz przeciwnie - chciałby poznać kulturę wszystkich krajów czy miejsc (a potem się tym chwalić), aby wzbogacić swoją wiedzę o świecie.
Instynkt samozachowawczy? Gdzieś kiedyś o tym czytał. To co to było? Na pewno coś, czego mu brakuje. Tak samo jak piątej klepki. Prawdą jest, że nie łatwo go sprowokować. Nie zalicza się do grona osób niecierpliwych czy też ze słabymi nerwami. Niełatwo wpada w złość, nieważne, czy to dlatego, że zbił talerz, czy też dlatego, że ktoś zaczął sobie z niego szydzić. Ale i on ma swój limit. Trzeba się naprawdę napracować, aby go wkurzyć - to fakt, jednak co potem? Możesz już nie liczyć na miłe spojrzenia z jego strony czy uprzejme odruchy. Gdy jest wkurzony staje się bardziej agresywny i łatwo go sprowokować, co chyba nie jest dziwne dla osób, które wiedzą, że wychował się pośród skazańców, prawda?

Wygląd: Wygląda jak zwykły, najzwyczajniejszy w świecie człowiek, który powinien cieszyć się życiem, zamiast trzymać nos w książkach i raz na jakiś czas wyjść na świeże powietrze tylko po to, aby przypomnieć sobie, jak wygląda słońce. Jeśli najpierw nie zaćmi go jego blask i wypali oczy. Tak czy inaczej, Oz ma dobre kontakty ze słońcem. Już nie raz przypaliło jego cerę tak, że wyglądał jak przegniły, czołgający się po ziemi pomidor. Teraz na całe szczęście jego skóra opala się trochę trudniej, dzięki czemu ma spokój z olejkami i kremami na jakiś czas. Po promieniach słońca jednak został pewien ślad - jego ciało nie jest teraz blade, a znacznie opalone. Mimo częstego przesiadywania na dworze, na jego skórze nie pojawiły się piegi, pieprzyki czy inne rzeczy tego typu, choć jeśli mowa o pieprzykach, to można znaleźć kilka, które jednak posiada od zawsze. Za to raz na jakiś czas na jego skórze pojawią się siniaki z powodu niedoboru żelaza. Lub - co jest bardziej prawdopodobne - z powodu uderzania się o różne kąty mebli, wpadanie na coś bądź kogoś, a czasami nawet przez bliskie spotkanie z czyjąś pięścią. Nie ma nawet bardzo widocznych blizn. Jak na razie jedyną oznaką jakiegoś skaleczenia jest plaster, który widnieje przyklejony na jego nosie bez względu na to, czy sobie coś z nim zrobił, czy też nie. Na twarzy, na której widnieje zbyt wiele emocji na raz, można zobaczyć zmarszczone angielskie brwi, podczas gdy jest zły na cały świat, a za chwilę zaciśnięte powieki, nie mogąc przestać się śmiać. Nieraz ma głupawy a zarazem komiczny wyraz twarzy, który widnieje na jego buzi kiedy nie może czegoś zrozumieć bądź jest skrępowany jakąś sytuacją. Jeśli chodzi o ten drugi przykład, to wtedy ma w zwyczaju łapać się za kawałek brązowej grzywki - dokładniej za dwa odstające kosmyki z początku jego przedziałka - która nieco przysłania jego przeciętnej wielkości zielone oczy. Krótkie włosy, które rozczochrane są na prawą stronę, wydają się żyć własnym życiem. A jak z innymi aspektami? Cóż, nie wygląda jak jakiś model z kiepskiego magazynu dla przestarzałych kobiet. Nie jest nie wiadomo jak przystojny, ale nie jest też brzydki. Można nawet powiedzieć, że bardziej zbliża się do bycia przystojnym niż do wyglądu przeciętnego mężczyzny. Wydaje się na więcej niż powinien, ale właśnie może to coś dodaje mu to coś, dzięki czemu może się czymś wyróżnić?; Sama jego postawa nie jest zbyt wątła. Poruszając kwestię ciała, można go nazwać mianem wysportowanego, ale nie przesadzajmy - nie jest chodzącą kupą mięcha. Oczywiście, mięśnie na jego ciele nie są aż tak znikome, ale nie można powiedzieć, że przypomina boksera wagi ciężkiej. Ale nie żeby nie potrafił przywalić. Co do ubioru - nie jest ono zbyt zróżnicowane. Chłopak przystał na ciuchy dość luźne, a do tego wygodne. Ale też na takie, w których będziesz się czuł w miarę bezpiecznie.

Relacje:
Nowa Zelandia - Kiwi, Hobbit - a to tylko niektóre przezwiska, jakimi Oz obdarowuje Oliviera. Uwielbia się z nim droczyć, ale to nie znaczy, że nie przepada za swoim bratem. Wręcz przeciwnie - mimo że chłopak lubi robić mu na złość, tak naprawdę jest kimś, komu pomoże w krytycznej sytuacji, a czasem może nawet zrzuci winę na siebie, aby tamtemu uszło coś płazem. To zabawne, ale zdarza się, że może być nawet aż zbyt nadopiekuńczy w stosunku do niego.
Anglia - szanuje go mimo tego, że podczas kolonizacji służył mu prawie że wyłącznie jako miejsce, do którego mógł swobodnie wysyłać sobie skazańców oraz inne szumowiny. W jakiś sposób uważa go za swojego "ojca", który go wychował, choć nie można powiedzieć, aby Arthur jakoś specjalnie się nim interesował. Tłumaczył to sobie zbyt wieloma sprawami na głowie, ale i tak często wygrywała myśl, w której Anglia pałał do niego zwykłą niechęcią - tak myślał jako dziecko. Teraz stara się o tym nie rozmyślać, bo to czasem wydaje się zbyt jasne, niżby mogło być. Żyje się dalej, nie wszyscy rodzą się Alfredem. ...Jednak jak teraz o tym myśli, to zaczyna rozważać, czy liczne podrzucanie Arthurowi wężów, pająków i i tych podobnych miało jakiś wpływ na ich relacje~; Nawet teraz, kiedy już nie jest jego kolonią, Australia jest pod rządami Elżbiety II, co niezbyt mu przeszkadza.
USA - niby to mało mają ze sobą wspólnego, a jednak są dobrymi przyjaciółmi. Alfreda można opisać jako amerykańskiego odpowiednika Oza, bo w końcu pomimo wyglądu zewnętrznego, z charakteru są do siebie naprawdę podobni. A do tego idzie to, że wychowała ich ta sama osoba. Mimo że go lubi, to i tak da mu przez łeb, jeśli pomyli go z Austrią.
Nauru - ...Jakie 107 milionów? O czym pani do mnie mówi? *Umywa rączki* Cóż, może w przeszłości działo się coś, co Nauru mogło się nie spodobać... może nawet bardzo... ale przeszłość to przeszłość, prawda? Tak czy inaczej, sam Oz dziwnie czuje się w jej obecności przez pewne wydarzenia, ale stara się być przy niej jak najbardziej naturalny, co wychodzi mu nadzwyczaj dobrze.
Austria - ...Jestem bardziej AUSTR niż ty. 
Wy - taka mała, a już się od niego oddziela. Ale i tak ją kocha. Jako młodszą siostrę, oczywiście. Mógłby spędzać z nią tyle czasu, ile się da, przy tym nieświadomie być przez nią wykorzystywany.
Hutt River - następny spryciarz. Jasne, uciekajcie ode mnie, co to dla mnie. Poradzę sobie sam. Ale i tak kocha małego brata. Wszystkich kocha. Z nim równie chętnie spędza czas co z Wy jak i inną częścią rodziny.
Reszta świata, rodziny - KOCHAM WAS WSZYSTKICH, CHOLERY MAŁE. 8D No, prawie wszystkich.
User przeprasza, ale relacje to na pewno nie coś, w czym jest dobry.

Inne informacje:
- Z powodu podobnej pisowni Australii oraz Austrii, obaj (Oz jak i Roderich) mają również podobne fryzury, z czego jednak Australijczyk posiada dwa ahoge (ta stercząca pierdółka). Takprzynajmniejgdzieśprzeczytałem. 
- W jego towarzystwie bardzo często można zobaczyć koalę z niezwykle zabójczym wzrokiem. Oczywiście Oz tego nie zauważa i nadal twierdzi, że jest najsłodszą koalą na świecie! Są podstawy, by uważać, że owa koala jest kobietą, a jej złowieszcze spojrzenia są po prostu spowodowane zazdrością o jej kochanego Australijczyka~ Albo jest po prostu gejowską koalą
- Uwielbia przygody, to racja... Ale wszystko z dala od zimna.
- Obsesja? Nie, hobby. Wydaje się, że chłopak oddycha tym swoim pływaniem, surfingiem czy nurkowaniem. Tym bardziej, że ma do tego sprzyjające warunki.
- *Patrzy podejrzliwie na ciasteczko* ...Gilbird's not dead. Not yet.
Powrót do góry Go down
Śląsk

avatar

Female Liczba postów : 40
Join date : 21/04/2013
Skąd : Wrocław/Katowice :I

PisanieTemat: Re: I love my country. BUT SO FUCKING HOT.   Sob Mar 15, 2014 11:29 am

*zbiera się do kupy po czołgającym się zgniłym pomidorze* :'D
KP ładna i ciekawa, więc akcept =w=

_________________
xxxxxxx
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
I love my country. BUT SO FUCKING HOT.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Moda na Mafię :: 
-
Skocz do: