ZAPRASZAMY DO REJESTRACJI C:
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Nigdy wiecej!

Go down 
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Nigdy wiecej!   Pią Maj 17, 2013 4:55 pm

Nigdy więcej czytania legend i strasznych historii. chyba e chcesz zeby wychodziło mi coś takiego... Osoby które nudzą się zapraszam do czytania.
----
Nazywam się Lalka. Nie, to nie żart. Naprawdę nazywam się Lalka. Mieszkam razem z babcią i bratem w pewnej wiosce na Warmii. Miła okolica tylko jedno, jedyne miejsce do którego nikt nie chodzi… to mokradła za gajem olchowym. Nigdy nie wiedziałam czemu nie wolno nam tam chodzić ale nim skończyłam dziesięć lat babcia zabraniała mi chodzić po Dzikiej ścieżce. Dzika ścieżka to jedyna droga na mokradła. Dzika ścieżka biegła na lewo od głównej ścieżki czyli tej którą mieszkańcy wioski szli do miasteczka. Pokonywałam tą drogę codziennie z Staruszkiem. Staruszek to miły starszy pan który co piątek gra z babcia w szachy. Mówię tak na niego bo jego nazwisko jest strasznie trudne do wymówienia. Czasami dla żartu pytałam czy tam pójdziemy i zawsze reakcja była ta sama. Stare wargi zmieniały się w jedną ciemną kreskę a w ciemnych brązowych oczach widać było przebłysk strachu. Po TYM zdarzeniu nigdy więcej nie pozwoliłam sobie na ten żart.
Był ciepły lipcowy poranek. Właśnie wracałam z autokaru. Babcia wysłała mnie nad jedno z jezior. Było to pewnie wywołane poczuciem winy z powodu faktu że mój mały braciszek pojechał na kolonie i rekompensata za całonocne szukanie bliźniaczek Shulc. Dziewczynki zniknęły. Nie było ich nigdzie w wiosce ani, w miasteczku. Podejrzewano że ktoś je porwał. Razem ze mną w tabakierce był Ćwikła. Ćwikła to mały ptaszek Staruszka. Nie wiem czemu to ślicznie upierzone maleństwo kryło się w tabakierce. Wydawało się bowiem mienić. Szczególnie jego śliczny, dziwnie długi, zielono-niebiski ogon.
Nagle przy drzewie zobaczyłam staruszkę w brązowym płaszczu zbierającą rozrzucone przedmioty. Jako wychowanica motta: „Pomóż innym bo nigdy nie wiesz kiedy znajdziesz się w podobnej sytuacji” zaczęłam jej pomagać. Gdy zaczęłam wrzucać do jednej z toreb przedmioty, kobieta opuściła głowę. Jedyne co mnie zaskoczyło że na dłoniach ma czarne rękawiczki… a było dobre dwadzieścia stopni! Ogólnie zakupy to były standardowe rzeczy.
Widząc że staruszka słania się pod ich ciężarem chwyciłam za jedną z toreb.
-Dziękuję.- usłyszałam najbardziej lukrowy głos na świecie. Był tak słodki że aż obrzydliwy. Poszłam za nią póki staruszka nie skręciła w Dziką ścieżkę. Zatrzymałam się przed nią wciąż stojąc na głównej.- Coś się stało Laleczko?
-Mnie nie wolno tam iść. Przykro mi.- powiedziałam.
- No trudno. Jakoś sama doniosę…- nigdy jakikolwiek głos nie wprowadził mnie tak w poczucie winy.
-N-no skoro tak pani zależy… to poniosę.- pokazałam jej jeden z moich wymuszonych uśmiechów. Ale gdy tylko zeszłam z głównej dróżki zaczęłam się bacznie rozglądać. Ćwikła lekko drgnął w tabakierce. Kobieta prowadziła i była nadzwyczaj szybka. Jednak mimo wszystko zaczynało już zmierzchać.- Daleko jeszcze?- spytałam. Zakupy były naprawdę ciężkie.
- Już jesteśmy Laleczko.- kobieta pokazała mi małą ruderę. Za domkiem widziałam mały placyk i szopkę a trochę dalej pierwsze bagniska. Kobieta wzięła ode mnie torbę i bez najmniejszego problemu zaniosła ją do domu. Za nim weszła powiedziała mi żebym chwilę zaczekała a ona coś mi da. Gdy tylko zniknęła Ćwikła uwolnił się z tabakierki. Szybko podleciał do szopki najwidoczniej czekając aż ja też podejdę. Przemknęłam do niego chcąc go złapać by kobieta go nie zauważyła.
- Ćwikła chodź no tu!- syknęłam.
- Lalka?- rozległo się zduszone pytanie Jagody Shulc. Zamarłam.- Lalka? To ty?- pytanie się powtórzyło.
-T-to ja.- powiedziałam tłumiąc łzy. Dotknęłam drzwi.
- Lalka uciekaj! Ta pani... Ona… ona… powiedziała że nas zje!- kwiliła Majka. Więc obie były zamknięte w szopie. Spojrzałam na domek. Kobiety nigdzie nie było. Przyjrzałam się drzwiom do szopki.
Kiedyś na pewno były to mocne dębowe drzwi. I teraz były solidne choć nadgryzione zębem czasu. Zauważyłam jednak że zawiasy były mocno pordzewiałe.
-Jeśli dobrze uderzę…- mówiłam na głos i z całej siły kopnęłam w miejsce między drzwiami a ścianą. Udało mi się po części.
Zrobiłam dziurę przez którą bliźniaczki wyszły. Co prawda bolała mnie mocno noga ale jednak…
-Lalko! Jak ty się zachowujesz?- ten głos wciąż był tak urzekająco słodki. Odwróciłam się by stwierdzić że całość nie jest już słodka. Staruszka była bowiem obrzydliwe pomarszczona. Jej palce i twarz pokrywały wrzody a na końcach palców widać było pazury. Nie miała prawie żadnych zębów po za czterema białymi kiełkami. Brakowało też nosa. W jego miejscu były dwie szpary jak u węża. Do tego nie wiadomo skąd nagle zaczęła posiadać garb. Zrobiła krok w moją stronę. Gdyby nie Ćwikła pewnie stałabym i patrzyła jak garbaty potwór rozrywa nas na strzępy do nas podchodzi. Jego ćwierkanie w jakiś dziwny sposób otrzeźwiło mnie na tyle że bez pomyślunku złapałam obydwie dziewczynki i pędem zaczęłam uciekać. Wiedźma oczywiście za nami ale cały czas przeszkadzał jej ćwierkająca błyskawica. Dziękowałam mu za to, bo kulałam przez te kopnięcie okrutnie. Był to jednak zły pomysł. Nagle nie wiem skąd wiedziałam gdzie biec. Kulejąc wpadłam na miedzę oddzielającą nasze pole od lasku. Czyli została nam ostatnia prosta. Dziewczynki jakby dostały skrzydeł i pędem rzuciły się w stronę wioski. Ja szybko podniosłam się z zamiarem dołączenia do nic gdy nagle czuję że coś mnie trzyma. Odwróciłam się żeby spojrzeć. Ona… ona… mnie ugryzła. Po prostu tak zwyczajnie w świecie wgryzła się w moją kostkę. Do tego wraz z upływem mojej krwi i ona zaczynała się zmieniać. Odzyskała nos, zmarszczki zaczynały znikać, pojawiły się pasam czarnych włosów… ja sama tępo wpatrywałam się w tą przemianę. Nie czułam bólu. Nagle wiedźma puściła mnie z sykiem i poderwała się. Ja tymczasem osunęłam się na ziemię patrząc za uciekającą. Obok mnie przyklęknął Staruszek. Na jego ramieniu siedział Ćwikła i chyba coś mówił… nie pamiętam bo ogarnęło mnie jakieś takie dziwne zmęczenie.
Obudził mnie potworny ból w kostce. Leżałam na łóżku w swoim pokoju. Obok mnie siedziała babcia.
Z jej słów wynikało że straciłam przytomność z powodu utraty krwi. Lekarz zalecił bym nigdzie nie chodziła. Mimo tego jednak doleciały i do mnie wieści. Otóż na bagniskach znaleziono w błocie świetnie zachowaną chatkę. Była niesamowicie w dobrym stanie jakby właśnie niedawno ktoś jej używał. W innych zbiornikach znaleziono jednak coś o wiele gorszego. A mianowicie kilkadziesiąt ciał pomordowanych dzieci. Najstarsze obliczano na czasy Piastów a najmłodsze z nich było za czasów Drugiej Wojny Światowej. W jeszcze jednym zbiorniku znaleziono równie dobrze zachowaną brzydką staruchę. Wyglądała jakby dopiero zmarła. Miała garb, dziwne pazurzaste paznokcie i tylko cztery zęby. Dokładnie rzecz ujmując kły…
Powrót do góry Go down
Polska

avatar

Male Liczba postów : 1045
Join date : 16/04/2013
Skąd : Z twojej szafy

PisanieTemat: Re: Nigdy wiecej!   Pią Maj 17, 2013 5:18 pm

A więc tak początek mi akurat pasował bo te mokradła, a ja akurat słucham Jozin z Bazin xDDDD

Sea...to nie miał być horror...ty kłamco.... Ale opowiadanie ekstra, super i w ogóle. ^^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://hetaliapwp.forumpolish.com/
Prusy

avatar

Male Wiek : 317
Liczba postów : 584
Birthday : 18/01/1701
Join date : 05/04/2013
Skąd : Królewiec

PisanieTemat: Re: Nigdy wiecej!   Pią Maj 17, 2013 5:32 pm

Świetne opowiadanie ^^ *znowu dostaje kompleksów* |:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Nigdy wiecej!   Pią Maj 17, 2013 5:53 pm

Według mnie to opowiadanie nie jest horrorem, ale i tak ta historia bardzo wciąga. Mam nadzieję, że jeszcze coś napiszesz i tu wstawisz.
Powrót do góry Go down
Litwa

avatar

Male Wiek : 100
Liczba postów : 63
Birthday : 16/02/1918
Join date : 12/04/2013
Skąd : Vilnius

PisanieTemat: Re: Nigdy wiecej!   Pią Maj 17, 2013 5:59 pm

Jakie to fajne. ;w; *Turla się* Oddaj choć trochę talentu. ;__;

_________________
Pozdrowionka XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Nigdy wiecej!   

Powrót do góry Go down
 
Nigdy wiecej!
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Moda na Mafię :: 
 :: 
Wasze prace
-
Skocz do: