ZAPRASZAMY DO REJESTRACJI C:
 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.

Go down 
AutorWiadomość
Litwa

avatar

Male Wiek : 100
Liczba postów : 63
Birthday : 16/02/1918
Join date : 12/04/2013
Skąd : Vilnius

PisanieTemat: Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.    Pią Maj 17, 2013 11:35 pm

I jest kontynuacja pierwszego rozdziału. Z góry mówię, że nie ma on najmniejszego sensu i mi osobiście się nie podoba. Uh, następne rozdziały będę dodawał tutaj jako komentarze, bo trochę tego będzie. A nie chcę zaśmiecać działu moimi tematami.
I przepraszam Lenkija, zrobiłem z Ciebie małą ciotę.


[...] Każdy nawet ten najdrobniejszy ruch był przeze mnie zauważony. Niezwykle ciekawie, natomiast prezentowała się mimika mego milczącego gościa. Począwszy od zdezorientowania, przez zaniepokojenie, smutek, strach, a kończąc na zwykłej irytacji. Prawdopodobnie udało mi się dojrzeć na jego twarzy, skrytej za blond włosami, uśmiech. Ale nie ten radosny i szczery, a gorzki i pełen żalu. Nie , nie, nie musiałem za mało spać. Tak, z pewnością mam już zwidy. Wiatr delikatnie owiał moją twarz i zmierzwił włosy. Chcąc rozkoszować się tą chwilą przymknąłem oczy. Nie był to szczególnie długi okres czasu, może kilka sekund. Gdy leniwie uniosłem powieki ujrzałem nic innego jak polską pięść pędzącą na spotkanie z moim okiem. Na szczęście i dzięki, za to Bogu, refleksu nie straciłem. Dosłownie w ostatniej chwili udało mi się zablokować cios, w żaden inny sposób, a łapiąc go za rękę. Niestety, chłopak mimo drobnej postury trochę siły ma, więc napierał na tą cholerną rękę. By nie stracić równowagi cofnąłem nogę w tył, a cały ciężar ciała przeniosłem na przód. Jak łatwo się domyślić próbowałem odeprzeć jego pięść od swojego policzka z całych sił napierając na nią. Po dłuższej chwili takiego siłowania oboje odskoczyliśmy.
Cóż, ja wylądowałem w przedpokoju, natomiast Feliks kilka kroków dalej od progu mojego domostwa. Właśnie teraz była idealna okazja, by zakończyć to jakże idiotyczne spotkanie. Z taką myślą złapałem za klamkę i szarpnąłem drzwi. Ech, Polak po prostu musiał je zablokować nogą. W duchu go przeklinałem, jednak, z drugiej strony cieszyłem się, że to zrobił. Sam nie wiem czemu, po prostu nie umiem tego wytłumaczyć. Z niemałym wyrzutem spojrzałem w jego stronę. Uśmiechał się… Tak jak za dawnych lat, szczerze uśmiechnął się. W tym momencie zrobiło mi się cieplej na sercu, a kąciku ust mimowolnie powędrowały ku górze. Oblizałem spierzchnięte wargi, cicho westchnąłem zbierając odwagę i szerzej uchyliłem dzielący nas kawałek drewna.
- Może wejdziesz? Napijemy się herbaty – niepewność. Właśnie to dało się wyczuć na kilometr w moim tonie. Oczywiście gestem ręki zaprosiłem go do środka. Ale czemu niepewność? Przecież to tylko Feliks, a może właśnie to tylko Feliks. W żadnym wypadku nie łączyło nas nic więcej jak przyjaźń. Naprawdę, z różnymi pomysłami na temat naszych romansów możecie sobie dać spokój. Nigdy nie byliśmy w sobie zakochani i raczej nie będziemy, a przynajmniej ja. Nie żebym sugerował, iż Polak coś do mnie czuje. Ale wracając, blondyn bez słowa przekroczył próg i od razu udał się do kuchni. Zupełnie jakbyśmy znów mieszkali razem. I w waszych spaczonych główkach pewnie pojawiła się wizja kochającego się małżeństwa dzielącego razem łoże. Toteż teraz zniszczę ta jakże uroczą wizję. Mieliśmy osobne sypialnie i osobne łazienki, dość często nawet spaliśmy w innych pałacach. Oczywiście, Feliksowi zdarzało się wpakować mi do łóżka, ale tylko dlatego , że miał koszmary. Ech, mniejsza, myślcie co chcecie, ja wiem swoje. Tak, więc, powędrowałem za, nim wyzbywając się tego nikłego uśmiechu.
Kuchnia jak to kuchnia, nie jest szczególnie piękna. Ot, pomieszczenie z trzema ścianami, gdyż jedną wyburzyłem, a na jej miejsce wstawiłem aneks. Szafki w kolorze ciemnej czekolady zajmują większość miejsca, mam też kuchenkę i lodówkę. Ach, przy aneksie znajdują się wysokie stołki, by moc usiąść i spokojnie zjeść. Nie trzeba wspominać, że całość połączona jest z salonem. Feliks usadowił się na jednym ze stołków, ja, natomiast włączyłem czajnik i nasypałem herbaty do kubków. Chwilę później siedziałem naprzeciwko niego. Znów nie mogłem nic wyczytać z jego zmiennej mimiki. Cisza przytłaczała, wręcz wbijała w podłogę. Czułem się niezręcznie we własnym mieszkaniu. Podbródek oparłem na dłoni i ciężko westchnąłem. Czyżby przyszedł mi jedynie poprzeszkadzać? Nie dostałem szansy, by się tego dowiedzieć, gdyż usłyszałem gwizd czajnika, który przerywał tę okropną ciszę, aż nie chciałem go wyłączać. Jednakże w końcu zalałem te herbaty i postawiłem na blacie razem z cukiernicą. Żaden z nas nie ruszył napoju, jedynie ja wpatrywałem się w niego, a on wpatrywał się we własne stopy. Doprawdy, to uciążliwe.
- Feliks, masz...
- Liet, ja. Ja… - w końcu się odezwał, pal licho, że wyglądał jakby miał zaraz się popłakać. Uniosłem brew w górę nieco zaciekawiony tymi trzema słowami jakie z siebie wydusił.
- Taip? – brawa dla mnie, zapomniałem, że on litewskiego nigdy się nie uczył. Z prostej przyczyny, nie musiał, ale mniejsza o to. Nie chcę cofać się we wspomnieniach.
- Ja chciałem Cię… Przeprosić… - nawet na mnie spojrzał. I znowu byłem rozdarty. Przecież powinienem się cieszyć, że mnie przeprasza, a z drugiej uraza była zbyt wielka. Jakby posypał solą niezabliźnione rany. Przecież nie musiał mi zabierać miasta, do którego byłem tak przywiązany pod absurdalnym powodem. Bo było w, nim więcej Polaków. Chyba nigdy mu tego nie wybaczę. Ale idzie tu o pozycję Litwy na światowej arenie, toteż trzeba schować dumę do kieszeni.
- Nie gniewam się na Ciebie, zrozumiałeś błąd. To mi wystarczy – skłamałem. Cholernie źle mi z tym, jednak nie mogłem postąpić, inaczej. Może kiedyś mu powiem co czuję i jakiem mam zdanie na ten temat. Widząc jak jego twarz promienieje sam nieświadomie znów uśmiechnąłem się.
- Ten, to ja będę się już zbierał. I dziękuję, że nie jesteś zły – ześlizgnął się z krzesła i ruszył do wyjścia, gdy chwyciłem go za nadgarstek.
- Zaczekaj! Za niedługo jest Jarmark Kaziukowy i moglibyśmy na niego iść, więc zostań u mnie jeszcze te kilka dni – przecież po kij miał wracać do Warszawy i wracać za trzy dni do Wilna. Pokój gościnny jest pusty, więc może się tam zatrzymać. Co prawda nie będę miał zbyt wiele czasu… Cóż, pracę zostawię sobie na noc, a dnie będę z, nim spędzał. Innego wyjścia raczej nie mam sądząc po jego wielkim uśmiechu i tym, że uwiesił się mi na szyi. Już zdążyłem zapomnieć jakie to uczucie być przytulonym, toteż niepewnie odwzajemniłem uścisk i nieco się zarumieniłem.
- Będzie totalnie zafeliście – powiedział to z takim przekonaniem. Nie wytrzymałem i zachichotałem pod nosem. Widocznie brakowało mi tego słownictwa, śmiechu i tego tonu głosu. Trochę jakbyśmy znowu się poznawali. Tak zupełnie od nowa, jakbyśmy zaczynali od zera. Lecz wspólna przeszłość sprawia, że nasze więzy są o wiele silniejsze.
- Tak , tak, a teraz pokażę Ci, gdzie będziesz spał – to dziwnie jak wiele potrafi zmienić takie spotkanie. Nie jestem już zły, jednak żal w sercu pozostaje. Zdarza mi się uśmiechnąć, wyglądam na szczęśliwego i tak też chyba jest. Czas pokaże czy nie jest to złudna radość, jednak teraz zamierzam cieszyć się chwilą. Oprowadziłem Feliksa po mieszkaniu, powiedziałem mu, że będę też pracował. Wyjrzałem przez okno w salonie. Ciemno. Czas już chyba kłaść się do spania, znaczy zabierać do roboty.
- Feliks, jest już późno, więc idę spać – poinformowałem starszego chłopaka i udałem się do gabinetu. Mam nadzieję, że nie zauważy, iż zniknąłem z sypialni. Ciężko westchnąłem i zabrałem się za wypełnianie tych przeklętych papierów. Gdzieś około czwartej udałem się na spoczynek, gdyż nie mogłem już racjonalnie myśleć. Ledwo co głowa spotkała się z poduszką, a już byłem w krainie sennych marzeń. Zobaczymy co przyniesie jutrzejszy dzień.

_________________
Pozdrowionka XD


Ostatnio zmieniony przez Litwa dnia Sob Maj 18, 2013 8:46 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Norwegia

avatar

Male Liczba postów : 130
Join date : 14/05/2013
Skąd : Oslo

PisanieTemat: Re: Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.    Sob Maj 18, 2013 7:27 am

Jak dla mnie to jest idealne. Krótkie i na temat, a całość czyta się jak po maśle- czyli wszystko jak być powinno. A najbardziej to zazdroszczę umiejętności robienia tak dobrych opisów... *idzie w kąt załamywać się nad swoją pseudo-twórczością*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska

avatar

Male Liczba postów : 1045
Join date : 16/04/2013
Skąd : Z twojej szafy

PisanieTemat: Re: Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.    Sob Maj 18, 2013 12:45 pm

Licia...Twoje opowiadania strasznie mi się podobają ^^

I nie wszyłem na taką wielką ciotę więc dziękuje ^^.....A tak w ogóle to ja też nie uważam że ta cała unia to było jakieś prawdziwe małżeństwo itp. itd.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://hetaliapwp.forumpolish.com/
Litwa

avatar

Male Wiek : 100
Liczba postów : 63
Birthday : 16/02/1918
Join date : 12/04/2013
Skąd : Vilnius

PisanieTemat: Re: Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.    Sob Maj 18, 2013 10:53 pm

Nawet nie wiecie jak takie miłe słowa motywują do pracy. ;w;
Ogólnie pierwsza Unia była "Przeciw-krzyżacka", druga natomiast "Przeciw-moskiewska". Jeżeli chodzi o Krewo to naprawdę Korona i Wielkie Księstwo były połączone tylko i wyłącznie osobą władcy. Ba, na Litwie za panowania Jagiełły panował Witold. Pal licho, że był on podporządkowany polskiemu władcy. W akcie Unii wyraźnie pisało, iż ziemie litewskie zostają "wcielone" do Polski. Dobra, już kończę, bo się jeszcze na ten temat rozpiszę. XD

*Rozdział Drugi*

Niestety znowu krótko, męczy mnie okropny bezwen, jednakże Kaziuki postaram się opisać w miarę obszernie. Mam nadzieję, że będzie się podobało.

Leniwie uniosłem powieki w górę i odruchowo przetarłem oczy ręką. Jasno? Przecież to niemożliwe żebym spał tak długo. Szybko spojrzałem na zegarek. Dziesiąta… Nie, pewnie zegarek się popsuł. Nie może być tak późno. Przecież mam dużo do zrobienia. Pospiesznie umyłem się i ubrałem, by po piętnastu minutach znaleźć się na dole. Teraz szybko jakieś śniadanie i do pracy. Przecież nie mogę się obijać. Ledwo co przekroczyłem próg kuchni, a przywitał mnie zapach świeżej kawy i tostów. Przy blacie nie stał nikt inny jak Polska. W skupieniu przygotowywał kolejne grzanki. Uśmiechnąłem się i spokojnie usiadłem naprzeciwko niego.
- Labas – znowu litewski. Cóż, chyba nigdy nie przyzwyczaję się do ciągłego używania polskiego.
- Ach, Licia, dobry. Strasznie długo spałeś. Nie mogłem już wysiedzieć na miejscu, więc pomyślałem, że zrobię śniadanie. Nie gniewasz się prawda? – Uśmiechnął się ciepło podstawiając mi pod nos talerz pełen jeszcze ciepłych grzanek i kubek kawy. Nie mogłem nie odwzajemnić tego uśmiechu. To, że pomyślał o mnie i coś zrobił było naprawdę miłe.
- Oczywiście, że się nie gniewam. A teraz siadaj i jedz – uśmiechnąłem się nieco szerzej. Blondyn posłusznie wykonał to polecenie i zabrał się za spożywanie posiłku. Sam przystąpiłem do tej czynności. Podczas konsumpcji rozmawialiśmy na najróżniejsze tematy co chwila się śmiejąc. Dopiero teraz zrozumiałem jak bardzo mi go brakowało. Jak bardzo moje życie było smutne i niejako puste. Po posiłku uprzątnąłem kuchnię i poszedłem do salonu.
- Licia, Licia, słuchaj, a jakbym się trochę litewskiego nauczył. Fajny pomysł, prawda? – ułożył się na kanapie tak, że nogi miał zarzucone na oparcie, a głowa zwisała w dół. Jego pomysł jest wręcz genialny. Z pewnością nie łatwo przyswoi nawet kilka zwrotów, jednak na pewno, gdy tego dokona będzie z siebie dumny. Skinąłem twierdząco głową i usiadłem obok niego. Praktycznie natychmiast poczułem jak polskie rękę oplatają moją szyję.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuję. To jak, zaczniemy od razu? – spojrzał mi prosto w oczy. Dawno nie widziałem tyle radości w oczach. Te dwa zielone kryształki mieniły się i błyszczały. Były nieco jaśniejsze od moich do tego wyrażały masę emocji. Ale przecież oczy to zwierciadła duszy. I w jego przypadku powiedzenie to ma całkowitą rację. Gdy Feliks się smuci, a nie okazuje tego mimiką wystarczy spojrzeć mu głęboko w oczy, a wszystko będzie jasne.
- Gerai – odpowiedziałem nawet trochę za radośnie jak na mnie. Ale cóż mam poradzić na to , że jestem z tego powodu niezmiernie szczęśliwy. Nauka była niezwykle zabawna, jednak jestem dumny z efektów. Bowiem Feliks umie wypowiedzieć kilka pełnych zdań., a do tego idealnie kładzie akcent. Niby nic niezwykłego, jednak niejeden Litwin ma z tym problemy. Z początku szło nam opornie, jednak mądra z niego bestia i szybko zrozumiał zasady wymowy. Resztę dnia spędziliśmy niezwykle miło. Wspominając, rozmawiając i śmiejąc się. Czyż to nie jest wspaniałe? Nie sądziłem, że tak szybko będziemy zachowywać się, jak za dawnych lat. Później standardowo była praca i do spania. Znów padłem wymęczony, jednakże tym razem nawet nie miałem siły się przepierać. Jeżeli dalej będę tak ciężko pracował to nabawię się jakiegoś choróbska, a na to naprawdę nie mogę sobie pozwolić.
I jak na zawołanie. Następnego dnia obudziłem się dość wcześnie, a raczej obudził mnie przeszywający na wskroś ból pleców. Nieprzytomny zwlokłem się z łóżka i wykonałem kilka skłonów. Słysząc głośnie strzykanie wykrzywiłem usta w grymas niezadowolenia. Z bólem pleców żyć się da, toteż narzekać nie będę. Tylko, że na dodatek dostałem kataru i zaczął męczyć mnie kaszel. Powłóczyłem nogami w stronę łazienki, gdzie mogłem przejrzeć się w lustrze. Twarz blada jak u Prusaka, przy tym kolorze dość mocno wyróżniały się sińce pod oczami. Oczy zresztą miałem napuchnięte i zaczerwienione. Rumieńce na twarz? Ech, niech tylko to nie będzie gorączka. Zarzuciłem na siebie jakiś koc i żółwim tempem powędrowałem do kuchni. Każdy ruch był męczarnią wszystkie mięśnie niewiarygodnie bolały. Jakbym miał zaraz wyzionąć ducha. Szybko zrobiłem jeden z tych cudownych leków, które leczą wszystko. Usiadłem na kanapie w salonie i począłem powoli sączyć napój.
- Licia? Jesteś tam? – uszu mych dobiegł nieco zaspany głos Polski. Widocznie dopiero wstał, jednak na dole znalazł się tak szybko, jak błyskawica. Przywitałem go jedynie niemrawym skinieniem głowy. Widząc w jakim jestem stanie zaniepokoił się.
- Jezus, Maria, Tolys, musisz się położyć. Pewnie masz gorączkę. I odłóż tą podróbkę leku, domowe sposoby szybko postawią Cię na nogi – szybko opatulił mnie jeszcze jednym kocem i poszedł do kuchni. Czemu właściwie traktuje mnie jak małe schorowane dziecko? Przecież to nic wielkiego, dałbym sobie radę. Po dłuższej chwili blondyn przyszedł niosąc ze sobą kubek herbaty i jakieś dziwne specyfiki.
- Musisz to wszystko wypić, a będziesz jak nowy – nie mając innego wyboru począłem pić wszystko, co mi przyniósł. Gorzkie, kwaśne, słone. Tych smaków nie dało się określić. Chwilę po tym poczułem się strasznie senny, toteż przymknąłem powieki i zasnąłem. Gdy się obudziłem naprawdę było lepiej. O niebo lepiej. Jednakże Feliks nie pozwalał mi wyjść z łóżka, więc resztę dnia spędziliśmy grając w gry planszowe. Nawet przypilnował bym nie pracował, a poszedł spać. Nie mogłem mu się sprzeciwić, więc grzecznie wykonałem te polecenia. Mam nadzieję, że do jutra wyzdrowieję. Przecież Jarmark Kaziukowy nie może nas ominąć.

_________________
Pozdrowionka XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Norwegia

avatar

Male Liczba postów : 130
Join date : 14/05/2013
Skąd : Oslo

PisanieTemat: Re: Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.    Nie Maj 19, 2013 3:41 am

"twarz blada jak u Prusaka"- najlepsze porównanie, jakie było mi dane kiedykolwiek przeczytać. Na moich ustach od razu pojawił się uśmiech.
A co do reszty... No po prostu twój styl pisania bardzo mi odpowiada. Aż już teraz chciałoby się ciąg dalszy... I nadal zazdroszczę lekkości z jaką pisane są wszystkie opisy. Dlaczego ja takim darem nie dysponuję? D:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy

avatar

Male Wiek : 317
Liczba postów : 584
Birthday : 18/01/1701
Join date : 05/04/2013
Skąd : Królewiec

PisanieTemat: Re: Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.    Nie Maj 19, 2013 7:57 am

Z coraz większą radością i zainteresowaniem czytam to twoje dzieło ^^
A porównanie do mojej twarzy... cóż, rozbroiło mnie, ale coś w tym jest XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska

avatar

Male Liczba postów : 1045
Join date : 16/04/2013
Skąd : Z twojej szafy

PisanieTemat: Re: Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.    Nie Maj 19, 2013 9:30 am

Licia twoje wszystkie opowiadania są takie super że ja nie mogę...
Po prostu nie mogę się doczekać następnego ^^ *ale pobij kiedyś jakiegoś Niemca...*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://hetaliapwp.forumpolish.com/
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.    Pon Maj 20, 2013 1:44 pm

Świetne! Takie lekkie i przyjemne do czytania. A opisy..! *idzie się schować pod lampą, bo tam zawsze najciemniej* Twoje 'uber przynudzające' twory są niecodzienną odskocznią od tego tu wokół. Czekam już na kolejne! ^^
Powrót do góry Go down
Litwa

avatar

Male Wiek : 100
Liczba postów : 63
Birthday : 16/02/1918
Join date : 12/04/2013
Skąd : Vilnius

PisanieTemat: Re: Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.    Pon Maj 20, 2013 6:23 pm

To o Prusie to wynik zbyt dużej ilości czasu spędzonej ze studentami medycyny i ludźmi z biol-chemu. XD
Naprawdę nie wiem jak mam wam dziękować, takie miłe słowa motywują mnie do ciągłego podnoszenia poprzeczki. Pisania coraz to lepszych, przemyślanych opisów. Gdyż teraz piszę pierwsze co mi się napatoczy na klawiaturę. I jestem szczęśliwy, że pierwsze gdziekolwiek opublikowane opowiadanie przypadło do gustu.

Z tego rozdziału chyba jestem najbardziej dumny, ale dalej nie jest taki jakim chciałbym żeby był.

*Rozdział trzeci*

Ten poranek nie różnił się od innych. Wstałem dość wcześnie, umyłem się i ubrałem. Ach, trzeba przyznać, że te dziwne specyfiki Feliksa podziałały, bo czuję się o niebo lepiej. Znaczy, nadal męczy mnie kaszel, ale mogę normalnie chodzić, funkcjonować. Tak, więc, przygotowałem śniadanie. Nie było to nic szczególnego. Ot, kilka kanapek, kawa, herbata i trochę sękacza. Specjalnie przygotowałem właśnie sękacza, bowiem ciasto to znane jest na Suwalszczyźnie, a to ona będzie dzisiaj tematem przewodnim Jarmarku Kaziukowego. Znana wam polska Suwalszczyzna była kiedyś częścią Litwy, toteż wiele potraw z mojego kraju jest tam znane może pod inną nazwą. Kojarzycie knedle? Tak, na Litwie znane są jako cepeliny. Zabawne nieprawdaż? Ale wracając. W spokoju rozkoszowałem się kawą czekając aż Feliks zejdzie na dół. Natomiast zapach przygotowanego jedzenia delikatnie drażnił nozdrza i zachęcał wręcz do konsumpcji. Po niedługim czasie na schodach pojawił się Polak, wyglądał na nieco zaspanego. Nic dziwnego był jeszcze w piżamie. Uśmiechnął się do mnie niemrawo i usiadł przy aneksie. Lata spędzone na prowadzeniu wspólnych wojen, polityki sprawiły, że doskonale rozumiemy się bez słów. Wystarczy nam jedno spojrzenie, by wiedzieć, o co chodzi. Jedni mówili, że zachowujemy się, jak stare małżeństwo, drudzy wspominali coś o zachowaniu niczym Anglia i Francja, wyłączając ciągłe wyzywanie się. Muszę przyznać, że w obu stwierdzeniach było trochę prawdy.
Po skończonym śniadaniu zabrałem się za sprzątanie, natomiast blondyn poszedł się ubrać. W międzyczasie spojrzałem do portfela, by upewnić się, że mam wystarczającą ilość gotówki. Ech, było jej trochę mało, jednakże powinna wystarczyć. Feliks zbiegł już uśmiechnięty i żywy jak zazwyczaj. Nie ubrał się w mundur, miał na sobie czarne spodnie i czerwoną koszulkę. Plotki na temat tego, że jego ulubiony kolor to różowy są zwykłą bujdą. Uwielbia on kolor czerwony, twierdzi, że nie bez przyczyny umieścił go na fladze. Szkarłat krwi, zazwyczaj tak tłumaczy wybór tego koloru. Mówi też, że będzie mu on zawsze przypominał o wszystkich zwycięstwach i porażkach. O wszystkich błędach, o woli walki, o tym, ile krwi przelał, by teraz być, gdzie jest i być kim jest. Natomiast różowy nie ma z tym nic wspólnego, Tak jak to, że kiedyś ubierał się w damskie ciuszki. Zwykła plotka próbująca go oczernić, bowiem nigdy, przenigdy nie włożył damskich ubrań. Sam też nie wciskałem się mundur, tylko w jasne spodnie, koszulę i zielony sweterek. To chyba mój stały ubiór na dni luźniejsze. Trzeba przyznać, że kolor zielony uwielbiam. Przypomina mi on o łąkach i lasach, a teraz o wszystkich polach uprawnych. Bo z lasów, które kiedyś chroniły ten kraj zostało niewiele, jednakże będę pamiętał te czasy i wspominał je z uśmiechem na twarzy.
- Możemy już wychodzić! – zawołał radośnie Feliks stojąc przy drzwiach wyjściowych. Spojrzałem na niego unosząc brew do góry. Chyba zdawał sobie sprawę, że złotówek mu nie przyjmą. A raczej będą pół godziny narzekać, zanim wezmę zapłatę za towar. Ale nie ważne tym będziemy martwić się później. W dość miłej atmosferze dotarliśmy na aleję Giedymina.
Wszędzie pełnio stoisk. W oddali słychać jakaś garażową kapelę, dalej rozbrzmiewa tradycyjna muzyka. Zapach grzanego wina, świeżych potraw delikatnie drażni nozdrza. Gwar rozmów niesie się echem po całym jarmarku. Niczym szczególnym w Wilnie jest mieszanka języków. Teraz właśnie doskonale ją słychać litewski, polski, rosyjski, białoruski połączone w jeden wspólny hałas, z którego niewiele można zrozumieć. Kaziuki do jedna z niewielu okazji, kiedy można zobaczyć Polaka, Litwina i Rosjanina razem rozmawiających jak bracia. Nikt nikogo nie obraża, mimo wielkiej dyskryminacji Polaków na Litwie, teraz są traktowani na równi ze wszystkimi. Co roku wywiera to na mnie wrażenie. Co roku reaguję tak samo, czyli jak dziecko, które jest w sklepie pełnym zabawek i chce się wszystkim pobawić. Zerknąłem na blondyna. Stał z rozdziawionymi ustami, a oczy radośnie mu błyszczały. Chwycił mnie za rękę i pociągnął śmiejąc się, jak małe dziecko. Pobiegłem za nim, wiedziałem, że chce zwiedzić wszystkie stoiska.
Był już późny wieczór, wracaliśmy spacerem do domu uśmiechnięci i właściwie bez pieniędzy. Jednak warto było je wydać na miód pitny, piwo, czy też różne wyroby rzemieślnicze. W jednej z ciemnych uliczek stała grupa obcokrajowców, dokładnie Niemców i dość obraźliwie komentowała każdą napotkaną osobę. Oczywiście robili to w swoim ojczystym języku, jednakże tak się składa, że musiałam nauczyć się kilka języków, mianowicie Polskiego, Rosyjskiego i akurat Niemieckiego, toteż doskonale rozumiałem co mówią. Z chwili na chwilę byłem coraz bardziej podirytowany. Nawet nie, byłem po prostu strasznie zdenerwowany. Nerwy puściły mi, kiedy doczepili się i do nas. Nie mogąc wytrzymać szybkim krokiem podszedłem do nich. Feliks ciągnął mnie za rękaw w drugą stronę.
- Licia, zostaw ich, oni już tak mają! Nie rób sobie kolejnych kłopotów! – w jakiś sposób próbował mnie zatrzymać, jednak byłem zmotywowany do działania. No i może alkohol dodał mi trochę odwagi.
- Puść mnie. Nie pozwolę, by ktoś zachowywał się tak. Zwłaszcza w te dni i w stosunku do kobiet – wręcz wysyczałem przez zęby. Blondyn został z tyłu, nie chciał się mieszać. Doskonale to rozumiem. Było ich dwóch, ja jeden. Liczebnością nie wygrywałem, jednakże mam lata doświadczenia w walce. Zacisnąłem dłonie w pięści i szybkim ruchem po okręgu trafiłem w policzek pierwszego z nich. Adrenalina zaczęła działać. Przyjemny dreszcz podniecenia rozbiegł się po całym ciele, oczy miałem szeroko otwarte, by wszystko widzieć. Ugięte nogi w rozkroku i ręce gotowe do ataku. Może trochę brakowało mi tego uczucia. Uśmiechnąłem się nieco tryumfalnie i ruszyłem na kolejnego delikwenta. Widząc jak jego pięść pędzi wprost na mnie miękko odskoczyłem w bok tym samym unikając ciosu. Rozejrzałem się. Pierwszy koleszka dalej zbierał zęby z podłogi, natomiast drugi ruszył z kolejnym atakiem. Uskoczyłem, jednakże poczułem przeszywający ból na policzku. Upadłem, wszystko zrobiło się ciemne. Pamiętam, tylko że odkaszlnąłem parę razy.
Zgłuszone dźwięki docierały do mnie, jednakże nie mogłem rozpoznać w nich żadnych słów. – Chyba ktoś mnie woła – ledwie mogłem słyszeć własne myśli. Z czasem wszystkie dźwięki robiły się wyraźniejsze i głośniejsze. Teraz z pewnością mogłem stwierdzić, że ktoś mnie woła załamanym już głosem. Ból… Okropny ból głowy. Znów nic nie słyszałem, jednak leniwie otworzyłem oczy. Ostre światło od razu mnie oślepiło, przymknąłem powieki i prychnąłem.
- Licia, jak się czujesz? Dalej mocno boli? Pamiętasz coś? – za dużo pytań jak na jeden raz. Nie mogłem ich ogarnąć. Wszystko było jakby w zwolnionym tempie.
- Jest lepiej… Nadal boli – wręcz wyszeptałem. W końcu postarałem się i otworzyłem oczy. Nad sobą ujrzałem Feliksa. Cały się trząsł. Chyba byliśmy w moim domu, właśnie, chyba. Nie mogłem niczego zrozumieć. Dlaczego właśnie tutaj? Co się stało?
- Tolys, pobili Cię, upadłeś i uderzyłeś głową w krawężnik. Byliśmy w szpitalu, teraz jest już dobrze. Odpocznij , a ja pójdę po wodę – nim zdążyłem coś powiedzieć zniknął on za ścianą. Westchnąłem głośnio i wygodniej się ułożyłem. Trzeba było się pchać na nich z pięściami, czasami działam zbyt impulsywnie. Polak przyniósł mi szklankę wody i jakieś środki przeciw bólowe, bez szemrania wszystko połknąłem. Zależało mi na tym, by ból ustał, gdyż był on nie do zniesienia. Usnąłem, a tak mi się wydaje. Obudziłem się już z lekkim bólem. Blado uśmiechnięty spojrzałem na Polskę.
- Feliks, ja, ja dziękuję – niezwykle głupio było mi to mówić i chyba się zarumieniłem, jednak tak trzeba. Ba, nawet chcę mu podziękować. W odpowiedzi dostałem jedynie serdeczny uśmiech. Jednak wiedziałem, że za niedługo będzie musiał on wyjechać, a jak na razie przynoszę same kłopoty i zmartwienia. Jutro będę musiał się postarać z całych sił, by te odwiedziny wspominał miło.

_________________
Pozdrowionka XD


Ostatnio zmieniony przez Litwa dnia Wto Maj 21, 2013 3:55 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska

avatar

Male Liczba postów : 1045
Join date : 16/04/2013
Skąd : Z twojej szafy

PisanieTemat: Re: Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.    Pon Maj 20, 2013 6:32 pm

Licia te twoje opowiadania coraz bardziej mnie wciągają ^^
W ogóle podoba mi się twój sposób pisania i cała reszta :D
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://hetaliapwp.forumpolish.com/
Prusy

avatar

Male Wiek : 317
Liczba postów : 584
Birthday : 18/01/1701
Join date : 05/04/2013
Skąd : Królewiec

PisanieTemat: Re: Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.    Pon Maj 20, 2013 6:51 pm

^_^ Akcja się fajnie rozkręca. z niecierpliwością czekam na więcej :D


Zauważyłem literówkę: "grzanego wina, Świerzych potraf delikatnie drażni". Mam nadzieję że nie wyjdę na czepialskiego ^^



*czeka na następny rozdział*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Litwa

avatar

Male Wiek : 100
Liczba postów : 63
Birthday : 16/02/1918
Join date : 12/04/2013
Skąd : Vilnius

PisanieTemat: Re: Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.    Pon Maj 20, 2013 6:54 pm

Jezus, Maria, dziękuję Ci. Sam bym tego nie zauważył. D: *Tak to jest jak się nie czyta prac po napisaniu tylko od razu gdzieś wrzuca*

_________________
Pozdrowionka XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Norwegia

avatar

Male Liczba postów : 130
Join date : 14/05/2013
Skąd : Oslo

PisanieTemat: Re: Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.    Pon Maj 20, 2013 6:59 pm

Akcja jest wciągająca, a mnie niezwykle trudno czymkolwiek zainteresować.
Jeszcze raz powtarzam- zazdroszczę ci umiejętności pisania tak znakomitych opisów. No po prostu one sprawiają, że aż chce się czytać dalej. Po prostu genialny styl pisania.~
*dołącza się do Prus w oczekiwaniu na kolejny rozdział*
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Litwa

avatar

Male Wiek : 100
Liczba postów : 63
Birthday : 16/02/1918
Join date : 12/04/2013
Skąd : Vilnius

PisanieTemat: Re: Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.    Wto Maj 21, 2013 7:20 pm

Ale ja tych tworów nawet nie sprawdzam. A opisy nadal mi się nie podobają, nie są pełne tylko strasznie skrócone. Może kiedyś napiszę coś lepszego i gdzieś opublikuję. *Ma zwyczaj pisania "do szuflady"*

W sumie opowiadanie zmierza ku końcowi. Pozostawię wam duży niedosyt. Z góry za to przepraszam, ale teraz zbliża się zakończenie roku i tracę wenę, a zajmuję się nauką. Na wstępie ostrzegę, że wyszło małe shounen-ai, mam nadzieję, iż mi to wybaczycie. Ech, znowu krótko. D:

*Rozdział 4*

Ciepło? Ciepło ludzkiego ciała? Ach, ono jest niezwykle zachęcające. To takie przyjemne, gdy ktoś oplata Twoje ciało swoimi ramionami i przyciąga do siebie. Wtuliłem się w tą osobę. Bicie serca, niezwykle kojący dźwięk. Tak samo jak równomierny oddech owej osoby. Zdaje się, że śpi.
Dłonie... Delikatne palce zaczęły gładzić moje włosy. Były one trochę rozczochrane, toteż co jakiś czas czułem lekkie szarpnięcie. Nie było to bolesne ani też przyjemne, ot takie obojętne mi. Samymi opuszkami palców począłem kreślić najprzeróżniejsze znaki i obrazy na plecach tej osoby. Wszystko to było tak niewiarygodnie przyjemne, aż chciało się zatrzymać tą chwilę na dłużej.
Znowu ciepło? Ale to inny rodzaj ciepła, znacznie delikatniejszy. Czyżby promienie słoneczne? To właśnie to, a przynajmniej tak mi się wydaje. Musi być strasznie późno, jeżeli słońce zdołało ogrzać moja skórę. Leniwie uniosłem powieki i rozejrzałem się po pomieszczeniu. Wbrew pozorom nie była to moja sypialnia, ale salon. Tu się rodzi kolejne pytanie. Czemu u diaska spałem w salonie? Z pewnością byłem tak oszołomiony wczorajszym wypadkiem, że padłem na patrząc nawet, gdzie zasypiam. Przeniosłem wzrok na osobę, która nadal mnie obejmowała.
- F-F-Feliks? - jedyne co zdołałem z siebie wydusić widząc blondyna. Prawdę mówiąc, kogo innego mogłem się spodziewać. Polak na ustach dzierżył delikatny uśmiech, jednak jego oczy były zatroskane. Trochę jakby się bał. Szybko osunąłem się na drugi koniec kanapy. Twarz skryłem w dłoniach, gdyż soczysty rumieniec powoli wstępował na policzki.
- Ej, Licia, totalnie nie bój się. Przysnąłeś tutaj i trząsłeś się, jak galareta to Cię ogrzałem. Nie ma w tym nic złego - uśmiechnął się niemrawo i zbliżył do mnie. Już wyciągnął rękę, by zmierzwić mi włosy, lecz szybko czmychnąłem do łazienki.
Kilka razy ochlapałem twarz ziemną, wręcz lodowatą wodą. Otrzeźwiałem, choć trochę i spojrzałem w lustro. Ani trochę nie przypominam chłopaka sprzed kilku dni. Sińce pod oczami znikły, grymas na ustach zastąpił nikły uśmiech i jakoś nawet kolor skóry nie jest już trupio blady, tylko normalny. Niby kilka dni, a tak mnie odmieniły. Pospiesznie doprowadziłem się do jako takiego stanu i wręcz zbiegłem na dół, o mało co nie wywracając się na schodach. Ból głowy? Owszem, nadal mnie męczył, jednakże nie był jakoś specjalnie otępiający i dało się z, nim normalnie funkcjonować. Feliksowi posłałem niemrawy uśmiech. Akurat sprzątał w kuchni.
- Słuchaj, opatrunki. Musimy je zmienić. Zmiataj do salonu i zaczekaj tam na mnie - minę miał grobową, więc nie sprzeciwiałem się mu. Zaczynam się zastanawiać, czy to on jest u mnie, czy ja u niego.
Tak jak powiedział, chwilę później był już uzbrojony w apteczkę. Delikatnie wszystko rozwiązał i polał wodą utlenioną. Syknąłem z bólu. To cholerstwo niewiarygodnie piekło. Jednak Polak wszystko szybko i zwinnie zabandażował, więc znów nie czułem prawie nic. Bez słowa udał się do swojego pokoju. Czyżby był zły? Ale ja przecież zachowałem się normalnie. Przecież, przecież nie zrobiłem nic złego. Tak , tak, przyjaciele tak nie robią, więc jak, inaczej miałem zareagować? Jednakże też byłbym zawiedziony widząc takie zachowanie. Ech, będę musiał to z, nim wyjaśnić.
Niespiesznie, wręcz flegmatycznie wdrapałem się do jego pokoju i niepewnie zapukałem w drzwi. Po dłuższej chwili oczekiwania otworzyłem je i wszedłem do środka. Niemożliwe, on się pakował. Rozdziawiłem usta i nie mogłem wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Szmaragdowe oczy zatrzymały się na mnie. Były chłodne i pewne pewnego rodzaju smutku, zawodu. Poczułem dreszcz na plecach i oprzytomniałem.
- Czemu się pakujesz? - kompletnie nie miałem teraz głowy do przeprosin, bardziej ciekawiło mnie jego zachowanie.
- Zabrałem ze sobą strasznie dużo rzeczy, a niedługo wyjeżdżam. Znaczy, wyjadę jak wyzdrowiejesz, a patrząc na Twoje zachowanie to nastąpi niedługo - był oschły. Zmartwiłem się. Chyba go czymś uraziłem. Przełknąłem ślinę i zebrałem odwagę.
- Feliks, przepraszam, nie chciałem Cię urazić ani nic - powiedziałem jednym tchem. Przepraszanie przychodziło mi z niezwykła trudnością. Może to duma? Sam nie wiem jak to nazwać. Zresztą to teraz nieistotne. Blady uśmiech wkradł się na moją twarz. Blondyn nadal pozostawał niewzruszony, jednak w końcu pękł i uśmiechnął się.
- Nie gniewam się, tak naprawę szef mi kazał wracać - przyjacielsko klepnął mnie w ramie śmiejąc się wesoło. Czyli zabraniają mu przebywać u mnie? Nie mogłem wymyślić niczego innego. Trzeba przyznać, że zasmuciło mnie to odrobinę. Chyba tęsknię za czasami, kiedy całymi dniami siedzieliśmy na polu wygłupiając się na różne sposoby. Byliśmy spętani chichotem przeznaczenia, powiązani jego nicią. Dosyć często ktoś ktoś ją przerywał, jednak każdy nowy supeł sprawiał, że byliśmy jeszcze bliżej siebie. A teraz ktoś chciał ją przerwać na dobre. Chyba oboje tego nie chcieliśmy, a przynajmniej ja.
- I Licia, nie będę już mógł się z Tobą widywać - głos mu drżał mimo uśmiechu na ustach. Podleciał i wtulił się we mnie, spokojnie gładziłem jego włosy. Drżał.
- Zostań, choć jeszcze jeden dzień, a gwarantuję, że nigdy go nie zapomnisz - wypowiedziałem spokojnie, nie pozwalając głosowi drżeć, czy też załamać się. Było to smutne dla nas obu. Tyle lat przyjaźni, kłótni i sporów. Teraz to wszystko miało zostać wspomnieniami. Naprawdę zrobiło mi się smutno, byłem bezsilny, nie mogłem kłócić się z jego przełożonymi. Przecież tyle lat wytrzymaliśmy bez siebie i niby teraz nie damy rady. A może właśnie teraz zrozumieliśmy jak ważni dla siebie jesteśmy. Jak ważny jest dobry przyjaciel. Jutrzejszy dzień ma wszystko zakończyć, wszystko zmienić. Ten dom znów ma stać się pusty. Radosny śmiech ma ustąpić miejsca głuchej ciszy. Wszystko to ma być przebite jak bańka mydlana. Przekłute jak balon igłą? Wizja jak z najgorszego koszmaru, jednak prawdziwa. Jestem rozdarty między to, co chcą moi ludzie, a tym czego ja chcę. Jestem tylko personifikacją, nie powinienem się do kogoś przywiązywać. Muszę być podporządkowany woli ludu, a on nienawidzi Polaków i chce zerwania wszystkich więzi z tym narodem. Lecz może po prostu się ich boi? Boi się, że znów utraci swoją tożsamość narodową? Jesteśmy przecież w XXI wieku i takie rzeczy nie powinny mieć miejsca. Jestem też tylko człowiekiem i naprawdę zależy mi na tym przyjacielu. Znowu nie dotrzymuję danej sobie obietnicy. Tym razem muszę spełnić swój plan. Nasz ostatni dzień razem musi być niezapomniany, wypełniony wrażeniami po brzegi. Radość ma z niego kipieć. Czy mi się to uda? Uda tak samo, jak wybrnąłem z wielu kłopotów wybrnę i z tego. Tak, właśnie. Vienybė težyd - Niech jedność rozkwita. Nie bez kozery te słowa są dewizą Litwy, a teraz chcemy dyskryminować i pozbyć się naszego wieloletniego partnera. Nie pozwolę na to. Nie chcę znów tracić przyjaciela.

_________________
Pozdrowionka XD


Ostatnio zmieniony przez Litwa dnia Sro Maj 22, 2013 4:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska

avatar

Male Liczba postów : 1045
Join date : 16/04/2013
Skąd : Z twojej szafy

PisanieTemat: Re: Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.    Wto Maj 21, 2013 7:30 pm

Licia...mi się chce przez ciebie płakać...i mam taką wielką ochotę kogoś przytulić że nie wiem ;_;
W ogóle..zawsze to mówię i powiem jeszcze raz....Licia ty piszesz tak pięknie ^^
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://hetaliapwp.forumpolish.com/
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.    Pią Maj 24, 2013 7:48 pm

Ojej... Konie..? No wieeesz? >J< Ty sobie z Nas żarty robisz, da..? Może coś tam jeszcze napiszesz..? Ivan prosi! Uwielbiam Twoje opowiadania! Kcem jeszcze, nio! :D
Powrót do góry Go down
Litwa

avatar

Male Wiek : 100
Liczba postów : 63
Birthday : 16/02/1918
Join date : 12/04/2013
Skąd : Vilnius

PisanieTemat: Re: Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.    Sob Maj 25, 2013 1:23 am

I to będzie ostatni rozdział. Wersja bez bety, więc może zawierać liczne błędy. Może jeszcze kiedyś coś dla was napiszę. I dziękuje tym osobom, które wytrwały do końca

*Rozdział piąty*


Każdy kolejny dzień przynosi nadzieję, prawda? Szczególnie te ciepłe i urokliwe dni, prawda? Jednak wiedząc, że coś jest nieuniknione można mieć nadzieję? Ja miałem, może nawet zbyt wielką. Ślepo wierzyłem, że wszystko będzie dobrze. Żałosne, czyż nie? Rozsiądź się wy godnie i posłuchaj ostatniego zakrętu jaki wystąpił na karcie historii tych dwóch krajów. Nie krępuj się, otwórz okno i wpuść ciepłe, majowe powietrze do środka. Z pewnością umili ono słuchanie.

Następny dzień miał być tym ostatnim. Ktoś chciał zerwać tą starą pełną supłów nić na zawsze. Chciał ja pociąć na małe kawałeczki i dać porwać wiatru. Nawet nie wiem dla kogo było to cięższe. Dla mnie czy dla Polaka. Chyba oboje cierpieliśmy po równo. Każdy za tego drugiego.
Całą noc nie mogłem zasnąć. Przewracałem się z boku na bok, męczyły mnie wspomnienia. Wiedząc, że od nich nie ucieknę udałem się do salonu a tam z kubkiem kawy w dłoni mogłem spokojnie zatopić się w starych czasach.
Wiem, obiecałem nie wspominać o przeszłości, jednakże w zaistniałej sytuacji nie umiem, inaczej. Proszę wybacz mi tą chwilę słabości i posłuchaj dalej.
Lato tego roku było wyjątkowo parne i gorące. Ja - młode księstwo złożone z stosunkowo niedawno połączonych plemion. On - istniał już od dawna, wiedział jakimi zasadami rządzi się ten świat. Idealny partner do zawarcia unii. Jednak byłem do tego nastawiony sceptycznie. "Że niby teraz mam zmieniać wiarę? Ale dlaczego?" Zabawne, że do dziś pamiętam te myśli. Czy tego chciałem czy nie, unia została zawarta, a nas połączyła osoba władcy. Właśnie, z początku był to jedyny punkt zaczepny naszych państw. Z czasem zaczęliśmy spędzać z sobą coraz więcej czasu, przekonałem się do Polaka. Wiedzieliśmy, że spędzimy ze sobą jeszcze długie wieki. Do dziś doskonale pamiętam te czasu. Razem w dostatku i w chorobie. Gdy on leżał w łóżku z wysoką gorączką, byłem tuz obok kurczowo trzymając jego rękę. I Feliks, gdy u wezgłowia mego łózka stała śmierć odganiał grabarzy mówiąc, że wszystko będzie dobrze, jeszcze jest szansa. Gdy w czerwcowe wieczory biegaliśmy beztrosko po polach, z uśmieszkami pod nosem rozmawialiśmy z plebanem, by później odśpiewać pogańską pieśń w lesie. Wspaniałe czasy.
Za oknem już świtało, a ja nadal z nietkniętym kubkiem kawy. Nie wymyśliłem nic, by go zatrzymać. To było ponad moje siły. Wszystkie emocje zbite razem. Niesamowita mieszanka. Miałem ochotę gdzieś się skulić i pogrążyć w szlochu, zacząć krzyczeć, czy też uśmiechnąć się, jak, gdyby nigdy nic. Byłem jak pusta w środku marionetka, bez własnej duszy.
Blondyn zszedł, a właściwie spadł ze schodów trzymając wielką torbę. Więc to już ten czas, to czas pożegnania. Przełknąłem ślinę próbując zdusić w sobie płacz. Nie! To się nie może tak skończyć. Chwyciłem Feliksa za nadgarstek i pociągnąłem w nieznane. Jego twarz wyrażała wiele emocji. Smutek, zaskoczenie i radość. Jeden dzień jak za dawnych czasów, jeden dzień. Później wszystko może się walić i palić, będę szczęśliwy. Udaliśmy się do małego lasu. Starszy chłopak widząc to miejsce uśmiechnął się nieco, bowiem spędzaliśmy tu dużo czasu. Znów to przyjemne ciepło, gdy ktoś Cię przytula. Chyba usłyszałem coś w stylu "Dziękuję", jednak nie jestem pewien, ponieważ sekundę później rozległ się donośny krzyk "Berek!" i dźwięczny śmiech.
Zrozumiałem co mam robić i zacząłem gonić uciekiniera. Z zewnątrz starsi, bardziej poważni, a w środku nadal drzemie ta bestia dzieciństwa. Uwolnienie jej to czasem dobry pomysł. Zwinnie pokonywałem kolejne przeszkody, to za niską gałąź, to wystający korzeń. W końcu musnąłem ubranie blondyna i natychmiast zawróciłem w między czasie dając komendę Feliksowi. Przemykając między drzewami znalazłem małe jeziorko. Z szerokim uśmiechem na ustach zacząłem spokojnie moczyć w, nim nogi zupełnie zapominając o trwającej zabawie.
Chłód, woda, chłód, woda. Tak, zostałem wrzucony do wody. Nawet pod powierzchnią rozchodził się ten dziecięcy śmiech, mimo że był nieco stłumiony.
Wyczłapałem się na brzeg i rzuciłem na Feliksa. Został złapany w moje objęcia. A co, niech też ma mokre ubranie. Jeszcze długi czas moczyliśmy nogi rozmawiając i śmiejąc się. Podczas drogi powrotnej nuciliśmy pogańskie pieśni. Żadnemu z nas to nie przeszkadzało, a nawet wywoływało wspaniałe wspomnienia. Uśmiechy nie chciały zniknąć, a śmiech ustąpić miejsca ciszy. Miny nam zrzedły, gdy tylko przekroczyliśmy próg domu.
Torba, to ona o wszystkim przypominała. To był ten czas, czas pożgania. Zrobiło się niewiarygodnie ciężko na sercu, a płacz znów stanął w gardle. Z Feliksem lepiej nie było, miał łzy w oczach, a twarzy wykrzywioną w fałszywym uśmiechu. Robienie dobrej miny do złej gry bolało jeszcze bardziej. W milczeniu przytuliłem go strasznie mocno. Jakby zaraz miał się rozpłynąć. To wszystko miało się skończyć w taki sposób. Przynajmniej w pamięci pozostanie nam wspaniale spędzony dzień.
W ciszy ruszyliśmy do samochodu, wcześniej zaproponowałem, że odwiozę go do Warszawy. Cała droga była cicha. Niezręczna, wbijająca w fotel, odbierająca mowę cisza, teraz to było między nami. Jednak nie potrzebowaliśmy słów, wystarczyła świadomość, że ktoś jest obok, że jeszcze przez chwilę mamy siebie. Na miejscu ostatnie pożegnanie, jednak żaden z nas nie umierał. Ostatnie objęcie. Żaden nie chciał tego przerywać. Nie wytrzymałem tak długo powstrzymywane emocje wylały się ze mnie. Fala goryczy i rozpaczy. Płakałem w jego ramię, natomiast jego delikatne palce gładziły moje plecy. Chwilo trwaj wiecznie, nie pozwól nam się rozstać. Życie uwielbia robić na przekór i po chwili siedziałem już w aucie jadąc do Wilna. Czerwone podpuchnięte oczy były jedyną oznaką tego co zdarzyło się wcześniej.
Kolejne dni niezwykle mi się dłużyły. Wspomnienie roześmianego domu dalej rodziło emocje. Tęskniłem za tymi kilkoma dniami, były one pełne emocji. Jednak rutyna zrobiła swoje o i wkrótce o tym zapomniałem. Wszystko wypełniła szara i nudna rutyna. Czasem w mym życiu pojawiała się odrobina kolorów w postaci listu od bliskiego przyjaciela. Dość często do siebie pisaliśmy, nie chcieliśmy stracić całkowitego kontaktu.

I tu książka się kończy. Drogi towarzyszu, jeżeli chcesz wiedzieć co było dalej nie krępuj się, zapytaj. Jednakże, nie mogę obiecać, że odpowiem. Czas zdmuchnąć kurz z okładki i zamknąć tą opasłą księgę. Słyszysz? To chichot przeznaczenia, może znów zakręci się obok tych dwóch osób i spęta je już nierozłącznie, na zawsze. A teraz czas wyjść z pokoju i udać się do swoich spraw. Jednak uważajcie, by nie zbudzić śpiących dziatków.

*Koniec*

_________________
Pozdrowionka XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska

avatar

Male Liczba postów : 1045
Join date : 16/04/2013
Skąd : Z twojej szafy

PisanieTemat: Re: Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.    Sob Maj 25, 2013 7:21 am

Licia...nie rób mi tego...nie kończ jeszcze opowiadania! Ty tak pięknie piszesz że ja nie mogę!
...I jakbyś mógł....napisz co było dalej ; ;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://hetaliapwp.forumpolish.com/
Norwegia

avatar

Male Liczba postów : 130
Join date : 14/05/2013
Skąd : Oslo

PisanieTemat: Re: Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.    Sob Maj 25, 2013 7:29 am

No i co ja mam teraz czytać? ;_;
No błagam, nawet na klęczkach mogę jeśli chcesz, nie kończ tego, bo to najlepsze opowiadanie jakie dane było mi przeczytać. Albo jeśli już nie masz pomysłu na to, napisz coś innego, bo bez twej twórczości długo nie pociągnę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.    

Powrót do góry Go down
 
Uber przynudzające opowiadanie Litwy, część druga? Raczej kontynuacja pierwszego rozdziału.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Henry Williams - Magia Bezróżdżkowa
» Ścieżka z polanki do statku
» Fairy Tail Następne Pokolenie - opowiadanie by Cornelia
» Salon
» ROZDZIAŁ III [Intro]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Moda na Mafię :: 
 :: 
Wasze prace
-
Skocz do: